HOME > PODRÓZE > TURCJA 1998
TURCJA 1998
  Jedna z najwspanialszych podróży na Bliski Wschód !

Na ptaki do Turcji wybrałem się w 1998 roku w kwietniu dzięki uprzejmości kolegów z Wrocławia: Jana Lontkowskiego i Tadeusza Stawarczyka. Dzięki ich propozycji znalazłem się w grupie 13 osób wyruszających na ściśle ornitologiczną wycieczkę koordynowaną przez Maćka Zimowskiego (Bird Service). Sądzę że ludziom nieco obeznanym z polskim światkiem ornitologicznym nazwiska przewodników mówią aż nadto. Wyjazd do egzotycznego kraju z takimi ekspertami musiał zaowocować wspaniałymi obserwacjami. I tak w rzeczy samej było. Pora, w której odwiedzaliśmy Turcję (9-27 IV) była doskonała na wyszukiwanie nawet bardzo skrytych ptaków. Wszystkie wróblaki śpiewały co pozwalało na szybkie ich wyszukanie. Nie było gorąco, ale i nie zimno (20-35 stopni C), zbyt często nie padało. A oto szczegółowy raport z wycieczki.
9-11 IV Rzeszów (Polska) – Morze Marmara (Turcja)
Niestety, aż 3 dni należy poświęcić na dotarcie do Turcji samochodem (Passat combi turbodiesel + mikrobus) chyba, że ktoś lubi jechać na wariata po nocach. Rumunia i Bułgaria utkwiły nam w pamięci dzięki ciągłym kłopotom celno-łapówkarskim i czekaniu na granicach. Po drodze były ptaki, ale zależało nam na jak najszybszym dojechaniu na miejsce. Dość powiedzieć, że już w Turcji na poważnie rozważaliśmy powrót przez Grecję i Włochy (niestety za drogi).
12 IV Morze Marmara - Afyon
Pierwsze obserwacje i bicie rekordów (10 gatunków na dzień – jeden z moich rekordów). Po noclegu przy przeprawie przez Morze Marmara dwa gatunki wodne (mewy czarnogłowe i burzyki śródziemnomorskie) wzbudziły nasze zainteresowanie wzrastające po przekroczeniu granicy między Europą i Azją. Tu musieliśmy w zasadzie operować łaciną bo nie pamiętaliśmy polskich nazw ptaków. W makii (zarośla porastające nadmorskie wzgórza) widzieliśmy sporo pokrzewek, wróbla hiszpańskiego, Emberiza cirlus a także mnóstwo żółwi greckich. Potem był jeszcze syczek i kowalik czarnomorski na szczycie ośnieżonej góry. Tak, tak – wystarczyła godzina aby z podnóża góry (35 stopni) dostać się samochodem na ośnieżone wierzchołki. Kurtki się przydały.
13 IV Afyon – Silifke (niedaleko Cypru)
Przejeżdżamy przez rozległą równinę – centrum Turcji. Mnóstwo otwartych przestrzeni otoczonych ośnieżonymi szczytami górskimi. Po drodze dwa gatunki kalandry, skowrończyki krótkopalcowe, trzy gatunki białorzytek (isabellina, finschii i hispanica) i sęp płowy. Późnym popołudniem i wieczorem pokonujemy ostatnie pasmo górskie dzielące nas od Morza Śródziemnego, gdzie oszałamiają nas nocne zapachy jaśminów, pomarańczy i księżyc w pełni wschodzący nad skalistym wybrzeżem.

14 IV okolice Silifke
Upalny poranek i przedpołudnie obfitują w nowe gatunki ptaków i krajobrazów. Na nadmorskich łachach odnajdujemy prinie, zaganiacze blade, frankoliny, dzierzbę białoczelną a na jeziorze/lagunie – kaczki jarzębate, modrzyki, pliszki żółte (feldegg i beema) oraz czajki szponiaste. Słowem szał, upał i znowu żółwie deptane przez stadka kłapouchych owiec. Ratuje nas ciepła kąpiel w morzu (35 powietrze/20 woda) i szybki powrót do auta. Po drodze sztubackim zwyczajem wszyscy zbierają muszelki i przechwalają się zdobyczami. Nikt nie zwraca już uwagi na sieweczki morskie. Popołudniowa wyprawa nad błotnistą deltę przynosi obserwację swojskiej pliszki cytrynowej.
15 IV znów Silifke (na W) – Birecik (nad Eufratem)
Łazimy po skalistych nadmorskich wzgórzach i nawołujemy się jak owieczki do kolejnych ptaszków: bilbila, sikory żałobnej, drozdówki, jaskółki skalnej. Odważni nurkują poszukując intrygujących mieszkańców podwodnego świata. Późnym wieczorem dojeżdżamy do Bireciku i szukamy noclegu.
16 IV Birecik i okolice
Przez cały dzień czeszemy okolice Bireciku co owocuje kolejnymi ptakami i przygodami terenowymi (przeprawa przez wąwozy po wyschniętych rzekach). Pojawiają się pokrzewki kaspijskie, śliczne wróble palestyńskie, wróble pustynne i wieczorem zimorodek srokaty. Odwiedzamy też jedyną w świecie półotwartą kolonię endemicznego ibisa grzywiastego, gdzie w książce pamiątkowej znajdujemy polskie wpisy.
17 IV Birecik i Halfeti
Nadal poruszamy się w dolinie Eufratu (ok. 30 km od granicy syryjskiej). Trochę pada ale mimo to udaje nam się znaleźć opisywanego w przewodnikach syczka arabskiego – świetna sówka i bardzo cierpliwa. Krótki lunch nad Eufratem jest niestety przerywany zbiorowym wybieganiem do przelatujących ptaków. Na hasło “orzełek południowy!” panicznie wybiegamy z lornetkami na taras knajpki rozrzucając widelce i kawałki parujących szaszłyków. Turcy pukają się w śniade czoła. Po krótkim trzęsieniu ziemi odnajdujemy kolejnego pięknego ptaszka – gilaka bladego, skaczącego w przydrożnym ogródku. Na czuja zapuszczamy się też w intrygujący wąwóz i wyhaczamy kolejne raryty – irankę, Emberiza cineracea semenowi i nagórnika skalnego.
18 IV Birecik – Develi
Powoli acz nieuchronnie obieramy kierunek powrotny. Wzgórza znów obdarzają nas kolejnymi nowościami (na widziane już raryty nie zwracamy uwagi) – złotorzytką, Emberiza caesia i jaskółką skalną. Wieczorem, po przeprawie przez bezdroża południowej Turcji (1800 mnpm) docieramy do miejscowości Develi.
19 IV okolice Develi (bagna Sultan)
Po całonocnej burzy ruszamy na podbój ogromnej płaskiej niecki otoczonej potężnymi górami (3900 mnpm). Tu witają nas tamaryszki, sieweczki pustynne, skowrończyki małe, mewy cienkodziobe i samotny czerwonak. Dalsza wędrówka po stepowiejącym dnie suchego jeziora owocuje obserwacjami przelotnych stad batalionów, czerwonaków i licznych skowrończyków.
20 IV Develi – Kapadocja – Kulu
Dzień zapowiada się bardziej kulturalnie – zamierzamy odwiedzić mekkę turystyki komercyjnej, krainę dziwacznych gór i zamieszkałych grot – Kapadocję. Przeciskamy się więc w tłumach turystów, autokarów i pstrykamy. Ptaki też są – kurhanniki, iranki i ścierwnik. Wieczorem odwiedzamy niepozorne jeziorko wśród pól gdzie szaleją stada czerwonaków i sterniczki.

21 IV Park Narodowy SoGoksu
Dzień drapoli. Wspinamy się na pokryte sosnami wzgórza i wypatrujemy. Zgłodniałe sępy kasztanowate wkrótce zaczynają krążyć nam nad głowami. Pojawia się też orzełek i jeden orłosęp (fuks!). Wizyta w pobliskiej rzeźni (wg przewodników wyśmienite miejsce na sępy) wymaga użycia znaków manualnych (podrzynanie gardła) i wokalnych (beczenie). Tubylec szerokim uśmiechem daje znak, że zrozumiał. Ptaków w rzeźni niestety nie było – może trafiliśmy w sjestę.
22-26 IV wybrzeże Morza Czarnego – Istambuł – Polska
Przejazd nad Morzem Czarnym pozwala na obserwacje nurów czarnoszyich, pokrzewki aksamitnej i przelotnych orlików. W Istambule złośliwa sklepikarka denuncjuje nas straży miejskiej, która pod naszą nieobecność odholowuje samochody z niedozwolonego miejsca parkingowego. Przez przypadek jedynie ktoś zauważył bardzo podobny do naszego samochód, z bardzo podobnym bagażem i bardzo podobną rejestracją wleczony ulicami rojnego miasta. Powrót przez Bułgarię i Rumunię wyzwala w nas najdziksze instynkty i chęci utopienia celników w “dezynfekcyjnej” kałuży. Na szczęście trafiamy wreszcie do Tokaju, który jawi się wręcz oazą wypoczynku. Zjadamy wspaniałą kolację obficie zakrapianą przednim winem i podsumowujemy wrażenia z wyprawy.
Trochę danych i użytecznych informacji:
  • Przejechaliśmy ok. 7000 km
  • Widzieliśmy w sumie 220 gatunków ptaków (dla mnie 61 nowych)
  • 16 dniowy wyjazd kosztował mnie, wraz z prezentami 1200 PLN
  • Turcja jest relatywnie tania (nocleg w skromnym hoteliku 15-25 zł, obiad w knajpce 7-10 zł) i zamieszkała przez przyjazny i wesoły ludek.
  • Szacunkowe kalkulacje pozwoliły nam stwierdzić, że tańszym wariantem wyjazdu byłby przelot czarterowy (grupka 8-12 osobowa) i wynajęcie samochodów na miejscu. Oszczędza się w ten sposób czas (6 dni przejazdu) i pieniądze (łapówki, cła, paliwo na dojazd).
Muszę przyznać, że wyjazd do Turcji był najciekawszy z moich dotychczasowych zagranicznych peregrynacji z lornetką.

Stoją od lewej: Tomek Kułakowski, Robert Miciałkiewicz, ...., ..., Tadek Stawarczyk, Bogdan ... (niżej), ... (wyżej), Wojtek .....

Kucają od lewej: Janek Lontkowski, Bogdan Lontkowski, Marcin Sidelnik, .........

  PODRÓŻE | FOTONOTES