HOME > O NAS |
O NAS |
| Czyli jak się zaczęło co się dzieje i co się zmienia. |
| O źródłach moich zainteresowań Ptaki oglądam od połowy lat 80-tych, ale początek prawdziwego hobby datuję na początek roku 1989 kiedy dotarłem do ludzi z PTOP (Północnopodlaskie Towarzystwo Ochrony Ptaków) oraz w moje ręce wpadła książka "ABC obserwatora ptaków". Ludzie byli ciekawi a książka napisana humorystycznie a zarazem dająca poczucie tego, że zwykłe oglądanie ptaków może być poważne i "badawcze". | |
| W latach 90-tych... | |
| Moje
zainteresowania ptasie kwitły i
czasem wręcz kolidowały
z nauką, a zawsze brały górę w chwilach decyzji o spędzaniu
wolnego czasu.
Nie rozstawałem się z lornetką zgodnie z przykazaniem Kulingowskim (W.
Meissner) nawet idąc w terenie do kibla - bo a nuż wyleci gdzieś sowa
błotna.
Gromadzone kilogramami notatki starałem się przerobić na coś
przydatnego dla
ogółu braci ornitologicznej i tak powstało opracowanie
"Ptaki Stawów
Dojlidzkich" oraz wespół z Michałem Polakowskim -
"Występowanie
jemiołuszki...". Niemal każdy weekend poświęcałem na wyjazdy w
najciekawsze tereny
Północnego Podlasia: nad Biebrzę, Narew, do Puszczy
Knyszyńskiej, Białowieskiej
czy pola przy wschodniej granicy. Starałem się mimo
obowiązków związanych z pracą i sprawami
rodzinnymi gromadzić i udostępniać szeroko pojęte dane o ptakach PP.
Jako że nie mogę uczestniczyć w systematycznych badaniach skupiam
się na analizie danych o ptakach zalatujących, przelotnych, rzadkich.
Ponadto od połowy lat 90-tych systematycznie gromadzę dane
fenologiczne,
głównie przyloty wiosenne. Urlopy staram się również poświęcać na wyjazdy "z lornetką". Odwiedziłem wszystkie kraje skandynawskie (ale bardzo pobieżnie), łącznie ok 16 krajów europejskich oraz dwukrotnie obrzeże Afryki i Azji. | |
| Lata 2000 > | |
| W XXI wieku nadal starałem się działać w ramach
PTOP, co
zaowocowało wyborem mej skromnej osoby na v-ce Przewodniczącego
Towarzystwa. W
roku 2000 poznałem moją obecną Małżonkę czyli Gabrysię. Od 30/07/2004
nasze ścieżki zeszły się na stałe i wspólnie spędzamy
również czas
wolny. Od lipca 2005 jesteśmy już we troje rodziną przyrodników. Lidia
towarzyszy nam w wypadach w teren już od drugiego tygodnia swego życia,
dzielnie dotrzymując kroku w pieszych wędrówkach.
| |
| |
|
|
|
| |
| Czerwiec
2004 na stawach w Pietkowie z Tomek i Gaba z Robertem i Edytą.
Odpoczynek po forsownej kontroli rewiru bielika w pokrzywach i
wśród komarów.
|
|
|
|
|
| Nasza córka Lidia przyszła na świat 25 VII 2005 (zdjęcie z 28 VII 2005) |
|
|
|
|
| W trakcie lektury Jonssona (6/11/2005) |
|
|
|
|
| W trakcie lektury Jonssona (6/11/2005) |
|
| 2007 | |
![]() | |
| W lutym 2007 w trakcie krótkiej zimy wybraliśmy się na spacer śnieznymi polami koło Pierożek. Poszukiwania stada żubrów zakończyły się odnalezieniem odchodów i śladów. Lidia początkowo szczęśliwa z jazdy na sankach, potem nieco zmarzła. Mimo to wycieczka była całkiem przyjemna (fot M.Polakowski) | |
| 2008 | |
| W tym roku Lidia będzie miała rodzeństwo. Chętnie wybiera się z nami w teren. Od lutego jestem Prezesem PTOP :) | |
|
| |
| Rodzina na spacerze w rez Krzemianka w Puszczy Knyszyńskiej. Fot M.Polakowski. | |
| Fotografia | |
| |
|
Ptaki i krajobrazy fotografuję od roku
1993. Od 1996 wyposażenie moje powiększyło się o solidną lustrzankę
Minolta 7000 oraz nieco później o obiektyw Minolty 70-300
mm, co znacznie
poprawiło jakość moich fotografii. Aparat od tamtej pory zawsze
znajdował
swoje miejsce w plecaku, obok, lornetki, termosu czy prowiantu. Od końca 2003 roku datuje się era
"digi-fotografii" kiedy to stałem
się posiadaczem Canona EOS 300d - kolejnej lustrzanki, tym
razem cyfrowej, która trafiła w moje ręce wraz z obiektywem
Sigmy
APO 70-300 mm. Zalety nowego zestawu są liczne: Sensor i jego czystość - wygląda na
to że sensor kurzy sie szybko i latwo.
Chocby nie wiem jak dbać o czystosc przy zmianie obiektywu to o
zabrudzenia
latwo. Jesli jest to "luzny" kurz to wystarczy co pewien czas
"zassac" gruszka osadzone pylki i plamki z fotek powinny zniknac.
Nalezy raczej unikac dmuchania bo wówczas przemieszcza się
pyłki, które później
znów wylądują na szybce. Gorzej jest z mikroplamkami,
których jeszcze się
nie dorobiłem. Trzeba je ścierać mikroszpatułkami z tkaniną/ligniną
nasączoną
specjalnym płynem. Dużo o tym na: http://www.pbase.com/copperhill/ccd_cleaning
Od 2005 roku zmieniłem lustrzankę na "średnią klasę" czyli Canona 20d, który lepiej nadaje się do fotografowania ptaków w terenie - jestem z niego bardzo zadowolony. Swoje zdjęcia robię głównie "z podchodu", bez specjalnych przygotowań, czasem czuję się nieco jak myśliwy. Aparat i lornetka mieszczą mi się na razie w plecaku i nie planuję takiej rozbudowy sprzętu aby trzeba było go nosić w dodatkowej torbie. Jak określił to ciekawie Arto Juvonen cyfrowa lustrzanka to coś w rodzaju "shotgun" zaś luneta + cyfrak to dalekosiężna wyrzutnia rakiet - ustawiasz długo i strzelasz daleko. | |
| | |
Tomek
Kułakowski | |
| | |